Drugie półrocze życia dziecka to siadanie, raczkowanie i pierwsze próby wstawania. Podpowiadamy, jak zmienia się wtedy zabawa i co wspiera malucha na każdym etapie.
Półroczne dziecko poznaje świat rękami i buzią
Około szóstego miesiąca wiele dzieci zaczyna coraz pewniej siedzieć, najpierw z podparciem, potem samodzielnie. Ręce są wolne, więc zabawa nabiera tempa. Maluch chwyta, przekłada przedmioty z ręki do ręki, potrząsa nimi, stuka i oczywiście wkłada je do buzi. To nie zły nawyk, tylko jeden z najważniejszych sposobów poznawania świata, tym bardziej że w tym okresie u wielu dzieci pojawiają się pierwsze zęby.
Dlatego zabawki dla 6-miesięcznego dziecka powinny przede wszystkim wygodnie leżeć w małej dłoni i bez szwanku znosić intensywne testy. Dobrze sprawdzają się grzechotki, gryzaki, miękkie klocki, piłki sensoryczne o różnych fakturach i proste zabawki, które wydają dźwięk po potrząśnięciu. Przed zakupem warto spojrzeć na oznaczenie wieku na opakowaniu i znak CE. To deklaracja producenta, że zabawka spełnia wymagania bezpieczeństwa dla danej grupy wiekowej, a przy rzeczach, które regularnie lądują w buzi, ma to szczególne znaczenie.
Przyczyna i skutek, czyli pierwsze eksperymenty
Kilka tygodni później zabawa zmienia charakter. Dziecko odkrywa, że jego ruch wywołuje konkretny efekt: przycisk gra melodię, kulka toczy się po torze, a klocek spada z hukiem. Powtarza te same czynności wiele razy, jakby chciało się upewnić, że świat działa według stałych zasad. W tym czasie rośnie też ciekawość tego, co znika z pola widzenia. Stąd ogromna radość z zabawy w „a kuku” i z szukania przedmiotu schowanego pod pieluszką.
Na tym etapie dobrze sprawdzają się sortery z kilkoma otworami, pudełka do wkładania i wyjmowania, zabawki muzyczne z dużymi przyciskami oraz pierwsze wieże z krążków. Nie muszą być rozbudowane. Najwięcej dają te, w których jedna prosta czynność przynosi wyraźny i powtarzalny efekt, bo właśnie przez powtarzanie maluch uczy się najszybciej.
Raczkowanie, wstawanie i ogromna potrzeba ruchu
Między ósmym a dwunastym miesiącem wiele dzieci zaczyna raczkować, podciągać się przy meblach i przesuwać się wzdłuż kanapy. Tempo jest bardzo indywidualne. Jedne dzieci chodzą tuż przed roczkiem, inne kilka miesięcy później i jest to zupełnie normalne. Wspólne jest jedno: maluch chce się przemieszczać, a do tego potrzebuje miejsca i okazji.
Zabawki ruchowe dobrze wspierają ten etap, jeśli pasują do możliwości dziecka. Piłka, za którą można raczkować, zabawka ciągnięta na sznurku czy stabilny pchacz zachęcają do aktywności bez pośpiechu. Pchacz ma sens wtedy, gdy dziecko samo wstaje i próbuje chodzić z podparciem. Nie służy do nauki chodzenia na siłę, tylko daje oparcie temu, co maluch i tak chce już robić.
Kiedy maluch jest gotowy na pierwszy pojazd
Wokół pierwszych urodzin wielu rodziców zaczyna myśleć o pierwszym pojeździe. Dobrze dobrany jeździk dla roczniaka potrafi zająć dziecko na długie miesiące. Najpierw służy do siedzenia i kołysania się w miejscu, potem do pierwszych samodzielnych przejażdżek po mieszkaniu, a z czasem także po podwórku. Odpychając się nogami, maluch uczy się utrzymywać równowagę, skręcać i hamować, a przy okazji wzmacnia mięśnie nóg.
Przy wyborze warto sprawdzić kilka rzeczy. Siedzisko powinno być na tyle nisko, żeby dziecko stawiało obie stopy płasko na podłodze. Szeroki rozstaw kół i nisko położony środek ciężkości zmniejszają ryzyko przewrócenia, a kierownica lub uchwyt, które łatwo złapać, dają poczucie pewności. Zawsze trzeba też spojrzeć na wiek podany przez producenta, bo część jeździków jest przeznaczona od 12 miesięcy, a inne od 18 miesięcy albo od 2 lat. Jeśli dziecko jeszcze nie siedzi stabilnie i nie próbuje wstawać, lepiej poczekać kilka tygodni, niż przyspieszać.
Mniej zabawek, ale lepiej dobranych
Półroczne i roczne dziecko nie potrzebuje kosza pełnego zabawek. Duża liczba bodźców naraz bywa raczej męcząca niż rozwijająca. Lepiej działa kilka dobrze dobranych rzeczy, które co jakiś czas się wymienia. Część chowamy do szafy, a gdy po kilku tygodniach wracają na dywan, maluch wita je jak nowe. To prosty sposób, żeby zainteresowanie nie gasło, a pokój nie zamieniał się w magazyn.
Warto też pomyśleć o tym, jak długo zabawka posłuży. Sorter, który dziś służy do wyjmowania i wkładania, za kilka miesięcy stanie się łamigłówką z dopasowywaniem kształtów. Pchacz z panelem manipulacyjnym najpierw zajmuje rączki dziecka siedzącego na podłodze, a później pomaga mu stawiać pierwsze kroki. Takie zabawki rosną razem z dzieckiem i nie trafiają na dno pudełka zaraz po rozpakowaniu.
Prezent na pierwsze święta i pierwsze urodziny
Dla wielu rodzin nadchodzące święta będą pierwszymi z niemowlakiem, a dla dziadków i chrzestnych to okazja do wyboru wyjątkowego prezentu. Najprościej zapytać rodziców, co maluch robi teraz najchętniej i jaki krok ma przed sobą. Dziecko, które dopiero siada, ucieszy się z zabawki do chwytania i potrząsania. Maluch raczkujący skorzysta z czegoś, co zachęca do ruchu, a roczniak, który pewnie wstaje, może być gotowy na pierwszy pojazd. Przy kilku osobach kupujących prezenty dobrze też uzgodnić, kto co wybiera, żeby pod choinką nie pojawiły się trzy podobne grzechotki.
Poszukiwania ułatwia sklep, w którym zabawki są pogrupowane według wieku i rodzaju zabawy. Tak jest w polskim sklepie KAMAR Zabawki, gdzie w kilka minut można porównać propozycje dla półrocznego malucha, roczniaka i dziecka, które właśnie zaczyna chodzić. Dostawa jest bezpłatna, a na zwrot jest 30 dni, co przy prezentach kupowanych z wyprzedzeniem daje dodatkowy spokój.
Najlepszą podpowiedzią pozostaje jednak samo dziecko. To ono pokazuje, czy bardziej ciekawią je dźwięki, faktury, chowanie i odnajdywanie, czy ruch. Zabawka, która trafia w to, co maluch właśnie odkrywa, nie musi być ani duża, ani droga. Wystarczy, że pozwoli mu zrobić kolejny krok we własnym tempie.
